1 grudnia 2025 na łamach Lubelskiego Centrum Dokumentacji Historii Sportu ukazał się artykuł Macieja Powała-Niedźwieckiego, „Siostry Majerczyk. W Kronikach Lucjana Piątka odnalezione….”( https://historiasportu.umcs.lublin.pl/2025/12/siostry-majerczyk-w-kronikach-lucjana-piatka-odnalezione/ ). To jeden niewielu tekstów ze wspomnianego repozytorium, który dotyczy dość niszowych w Lublinie (w relacji co osiągnięć w sportach letnich i halowych) sportów zimowych. Niewiele też o nich w państwowych archiwach i w zasadzie poza niezwykle istotnymi dla ich poznania materiałami prasowymi pozostają jedynie wspomnienia.
Pisząc swój artykuł M. Powała-Niedźwiecki skorzystał z kronik dr Lucjana Piątka, w których odnalazł lubelskie tropy jednej z sióstr Madejczyk. O Annie Majerczyk wspomniał, że: „na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX w. była czołową biegaczką lubelskiego Międzyszkolnego Klubu Sportowego (MKS). Wygrywała w wielu lokalnych zawodach w kategorii juniorek i seniorek, między innymi dwukrotnie (1967, 1969) zdobyła tytuł mistrzyni miasta Lublina rywalizując na poziomie okręgu z zawodnikami ze Zwierzyńca i Kazimierza nad Wisłą. Później, kiedy mistrzostwa okręgu warszawskiego rozgrywano wspólnie z mistrzostwami województwa lubelskiego (w latach 1968, 1969, 1970), ponownie została mistrzynią okręgu warszawskiego i lubelskiego. Jako studentka UMCS pani Anna wygrała także slalom gigant na VIII Zimowej Spartakiadzie Wyższych Uczelni Lublina w Kazimierzu nad Wisłą w 1971 r. Odnosiła również wiele innych sukcesów w zawodach lokalnych, w których startowała w czasie studiów w lubelskim UMCS”.
Nie zmienia to istoty problemu. O lubelskich sportach zimowych ciągle wiadomo (i napisano!) niewiele. Stąd wyjątkowa rola ludzkiej pamięci. Niezawodny w jej – ku chwale dziejów sportu- wykorzystaniu jest dr Andrzej Krychowski. Poniżej jego uwagi wywołane artykułem p. Macieja….
„Nie zamierzam polemizować z publikacją M. Powała- Niedźwieckiego, bo nie mam stosownych materiałów źródłowych, a tylko własne wspomnienia z tamtych czasów i chcę tylko wspomnieć niektóre wydarzenia. Siostry pojawiły się w Lublinie z okolic Zakopanego, jako uczennice Technikum Chemicznego. Jedna z nich pozostała na studiach (Anna, dop.D.S.), druga powróciła do miejsca zamiszkania. Obydwie największe sukcesy odnosiły w barwach klubu zakopiańskiego.
Były to czasy śnieżnych zim. W Lublinie śnieg leżał wtedy od grudnia do marca. Głównym wówczas organizatorem lubelskiego narciarstwa był Lucjan Piątek – lekarz z zawodu, działacz i historyk sportu z zamiłowania – prezes Okręgowego Związku narciarskiego. On wytyczał trasy biegów, leżące na obecnych terenach Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Czubów, Starego Lasu, Górek Czechowskich.
Poniżej stadionu „Lublinianki” wybudowano skocznię narciarską, na której skakano około 20 metrów. Skakali tam St. Bandura, Wojciech Papież (dobry zjazdowiec). Powstała grupa chętnych do biegania, którą opiekował się Władysław Wajda – krawiec z zawodu, Węgier z pochodzenia, biegacz narciarski z zamiłownia. Na trenigi zbieralismy się koło baraku Akademickiego Związku Sportowego. Uczestniczyli w nich Jadwiga Haciuk, Ciesielski, Kosiarczyk, Krupiński (dobry kolarz), J. Wałach, wszechstronny H. Marcela (zawodnik rugby, biegacz na 400 i 800m) i ja, też lekkoatleta. Była to swojego rodzaju „grupa wyczynowa”. Startowaliśmy nie tylko w mistrzostwch okręgu, które odbywały się w wóczas, ale także w Pucharze Nizin (Mistrzostwa Polski Okręgów Nizinnych) i w Mistrzostwach Polski Juniorów.

Czy z dzisiejszego punktu widzenia był to sport wczynowy? Na pewno na wskroś amatorski. W Lublinie zaniknął z powodu …… braku śniegu. Przetrwał z powodzeniem w Tomaszowie Lubelskim.”
Andrzej Krychowski maj 2026 r.