W Suwałkach o historii sportu!

Tegoroczna, już 57-ma z kolei Inauguracja Centralnych Uroczystości Dni Olimpijczyka odbyła się na Stadionie Lekkoatletycznym im. Jadwigi Olbryś w Suwałkach w sobotę 11 września. Zgodnie z ceremoniałem olimpijskim znicz olimpijski zapaliła oszczepniczka, srebrna medalistka z Suwałk Maria Andrejczyk. Nie była to jedyna gwiazda wielu zaplanowanych nie tylko na ten dzień uroczystości i eventów. Dzień wcześniej Aleja Gwiazd – Polskich Olimpijczyków i Mistrzów Sportu przy WOSiR „Szelment” (spiritus movens tego przedsięwzięcia jest niestrudzony Wojciech Fortuna, złoty olimpijczyk z IO w Sapporo w 1972 roku!) powiększyła się o kolejnych 16 pamiątkowych tablic poświęconych wybitnym postaciom polskiego sportu.  Historia sportu i olimpizmu pojawiała się w ramach szeroko zakrojonego programu Dni Olimpijczyka na różne sposoby (konkursy, promocje książek). Warto o tym wiedzieć śledząc liczne strony internetowe (oraz załączony program uroczystości), np. https://www.wrotapodlasia.pl/pl/sport/sport/57-centralne-uroczystosci-dni-olimpijczyka-w-suwalkach.html; https://osir.suwalki.pl/centralne-uroczystosci-dni-olimpijczyka/

Fotografia ze strony https://www.niebywalesuwalki.pl/2021/09/nowe-gwiazdy-w-alei-sportowcow-w-szelmencie-foto-audio/  pokazuje twarze znane też na Lubelszczyźnie (d. trener „Motoru”, Lesław Ćmikiewicz stoi przy obelisku Kazimierza Górskiego, który trenował onegdaj „Lubliniankę”). W refleksji historycznej towarzyszącej temu ważnemu dla polskiego olimpizmu świętu dominowały jednak akcenty lokalne, podlaskie. Do rąk amatorów dziejów sportu trafiła publikacja Jana Wołosika i Artura Pasko pt. „Leksykon olimpijczyków północno-wschodniej Polski, 1924-2020” (Białystok 2020), a suwalskim Dniom Olimpijczyka towarzyszyła również konferencja naukowa pt. Sport polski na wschodnich obszarach Rzeczypospolitej (owoc organizacyjnych zabiegów prof. Artura Pasko z UwB).

Wśród referentów znalazł się autor tej notki, a krótkie wykłady wygłosili znakomici polscy badacze sportu, którzy w swoim profilu naukowym dzieje tego fenomenu traktują, jako zagadnienie bezwzględnie priorytetowe (patrz poniższe fotografie).

Profesorowie Artur Pasko (z lewej) oraz Eligiusz Małolepszy. Pierwszy to badacz dziejów międzynarodowego olimpizmu, drugi to znawca historii sportu wiejskiego i  dziejów wychowania fizycznego na Wołyniu.
Profesor Michał Słoniewski, znakomity znawca dziejów polskiego olimpizmu.
Z lewej, profesor Robert Gawkowski, obok profesor Jerzy Chełmecki. Obaj znakomici znawcy dziejów sportu polskiego zwłaszcza okresu międzywojnia i epoki PRL.

Autor fotografii Dariusz Słapek

Wspominam o tym wydarzeniu z tego powodu, że kondycja subdyscypliny  (dzieje kultury fizycznej) nie jest najlepsza. Z AWF-ów szybko znikają katedry historii sportu, uniwersyteckich badaczy jego dziejów liczyć można dosłownie na palcach jednej ręki, a wąska grupa fascynatów po prostu się starzeje… Nie bez powodu, zatem w kuluarowych rozmowach często pojawiał się wątek swego rodzaju rewitalizacji subdyscypliny. Kto wie, czy organizatorem kolejnej konferencji poświęconej dziejom sportu nie będzie Stowarzyszenie Historyków Sportu! Jest pomysł, konsensus wobec potrzeby jego realizacji, deklaracje  pomocy, miriady pomysłów co do form działania… Bardzo bym chciał, aby pierwsza konferencja czysto historyczno-sportowej natury odbyła się w Instytucie Historii UMCS w Lublinie. 

Dariusz Słapek

„Lubelscy olimpijczycy” (Lublin 2017) – konieczne uzupełnienia!!!

Igrzyska Olimpijskie w Toki 2020 (2021) przeszły do historii. Na razie oznacza to, że sukcesy naszych reprezentantów na długo pozostaną nam w pamięci, bo weszły do niej w atmosferze uniesienia i euforii. Badania historyków nad tokijskimi igrzyskami pojawią się zapewne później, w chwili, gdy emocje te opadną i np. dorobek polskiej reprezentacji będzie można oceniać chłodno i bez egzaltacji.

Osiągnięcia te – mierzone głównie liczbą zdobytych medali – już teraz uznać należy za wyjątkowe, bo medalowy dorobek Lublina i regionu w największej i najbardziej prestiżowej imprezie sportowej świata znacząco wzrósł.

To samo dotyczy liczby lubelskich olimpijczyków. Sam klub AZS UMCS reprezentowany był przez siedmioro sportowców (Malwina Kopron, Małgorzata Hołub-Kowalik, Pulina Guba, Marcin Lewandowski, Angelika Mach, Konrad Czerniak, Laura Bernat), a grono reprezentantów Lubelszczyzny było przecież szersze (Aleksandra Mirosław z Kotłowni Lublin). Tej wyśmienitej siódemce udało się zdobyć aż trzy medale olimpijskie, a Malwina Kopron i Małgorzata Hołub-Kowalik, choć na różne sposoby i w różnym wymiarze, zapisały się w dziejach lubelskiego sportu (nawet jeśli stało się to głównie przez formalny akt – oto w oficjalnych dokumentach MKOl wszystkim przypisano  afiliację do klubów lubelskich)

Nam historykom, poza gratulacjami, pozostaje udokumentować te osiągnięcia. Choć olimpijczycy nie są niczyją własnością, reprezentują siebie i państwo, uznajemy ich także  za specyficzne dobro Lubelszczyzny. Z tego powodu wszystkim należy się właściwe miejsce w rozszerzonych wydaniach znanych być może Państwu publikacji: D. Słapek, M. Powała-Niedźwiecki, P. Markiewicz, Lubelscy olimpijczycy, Lublin 2017 oraz D. Słapek, M. Powała-Niedźwiecki, P. Markiewicz, Olimpijczycy Lubelszczyzny, Lublin 2019.

Przyznam zupełnie szczerze, że dla badaczy regionalnego sportu, to bardzo miły obowiązek!!! Jesteśmy gotowi choćby od zaraz przygotować sportowe cv każdego reprezentanta Lubelszczyzny. Oby tylko skala i znaczenie tokijskich dokonań lubelskich olimpijczyków przekonały potencjalnych sponsorów do finansowego wsparcia takiej edytorskiej inicjatywy…

Dariusz Słapek

Fot. K. Basiński, Malwina Kopron prezentuje medal w otoczeniu trenera.

Fot. K. Basiński, Spotkanie z Malwiną Kopron, zawodniczką AZS UMCS, pod pomnikiem Marii Curie- Skłodowskiej w dniu 9 sierpnia 2021 r. Obecne są władze województwa, miasta i UMCS.

Fot. D. Słapek, Ze spotkania z podwójną medalistką IO w Tokio Małgorzatą Hołub  Kowalik. Widoczna olimpijka w otoczeniu władz UMCS, przedstawicieli władz miasta i województwa. 

Pamiętnik Zlotu Sokołów w Lublinie (Lublin 1922), czyli nieco o kondycji źródeł do badań nad historią regionalnego sportu.

Dariusz Słapek

Historycy sportu polskiego, zwłaszcza tego lokalnego, mocno osadzonego w małych ojczyznach, zwykli narzekać na kondycję wykorzystywanych w swych badaniach źródeł. Czynią to zarówno w odniesieniu do ich liczby, jak i jakości. Dzieje się tak, dlatego, że sport – zwłaszcza w wymiarze regionalnym – bywał trywializowany, a wobec tego nie zawsze zasługiwał na jego upamiętnianie w najszerszym rozumieniu tego słowa. Mówiąc o upamiętnianiu („wprowadzaniu do zbiorowej pamięci”) mam na myśli „produkcję”, „wytwarzanie” wszelkich możliwych świadectw aktywności sportowej od oficjalnych dokumentów poczynając, przez prasę, na (na przykład) wspomnieniach kończąc. W procesie tym zaniechania pojawiają się w społeczno-kulturowym otoczeniu sportu (środowiskach, które sport lekceważą), ale i sporo win przypisywać należy samym sportowcom i organizatorom sportu.

Do chlubnych wyjątków należy Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które w zasadzie na wszystkie możliwe sposoby właściwe konkretnemu okresowi jego aktywności potrafiło zadbać o –jeśli użyć współczesnego określenia – właściwy PR (public relations). Wymagała tego zarówno pionierska rola gniazd sokolich w propagowaniu gimnastyki i sportu, ale też chlubne patriotyczne, niepodległościowe cele, w jakich sprawność i tężyzna narodu miały być wykorzystywane. TG „Sokół” nie tylko wzorcowo prowadził własną, łatwą do odnalezienia w wielu współczesnych archiwach dokumentację, ale też wydawał własne periodyki (współpracował też wzorcowo z konserwatywną prasą), a ważne wydarzenia w swej działalności potrafił upamiętniać licznymi okazjonalnymi publikacjami. Z pewnością przed 1918 r. nieco inaczej wyglądało to na terenie Galicji, gdzie korzystano ze swobód obywatelskich, których brak z kolei uniemożliwiał „normalne” funkcjonowanie „Sokoła” np. na terenie zaboru rosyjskiego. Ta kategoria normalności (raczej jej braku) dotyczy w ogromnym stopniu TG „Sokół” w Lublinie i Lubelszczyźnie. Choć –generalizując- choć materii źródłowej do odpowiedzialnych badań nad gniazdami sokolimi w naszym regionem mniej niż np. w odniesieniu do Podkarpacia czy Małopolskiego, to i tak badacze lokalnego „Sokoła” nie mają powodów do narzekań.

Relatywnie, zatem dobra baza źródłowa do studiów nad historią „Sokoła” lubelskiego przełożyła się na sporą liczbę publikacji dotyczących dziejów towarzystwa. W jednym z poprzednich wpisów powoływałem się na publikacje Zdzisława Pawluczuka, autora artykułów: Polskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Lublinie w latach 1906-1939, „Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska” sectio F, Historia 2002, 57, s. 139-165 oraz „Towarzystwa Gimnastyczne „Sokół” Okręgu Lubelskiego w latach 1905-1939, „Prace Naukowe Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie. Kultura Fizyczna” 6, 2005, s. 17-40. Dodać do tego należy kolejny tekst tego autora pt.:Adam Michał hr. Zamoyski i jego rodzina w polskim i międzynarodowym ruchu sokolim, w: Z najnowszej historii kultury fizycznej w Polsce, T. V, Prace naukowe letniej szkoły historyków kultury fizycznej, red. B. Woltmann, Gorzów Wlkp. 2002,s. 98-123 oraz publikacje badaczki z Białej Podlaskiej,Zofii Cicirko: Stowarzyszenia i kluby sportowe na Lubelszczyźnie w latach 1918-1939, w:Z historii Polski i Podlasia: księga jubileuszowa profesora Henryka Mierzwińskiego w 50-lecie pracy pedagogicznej i naukowej, red. J. Cabaj, J. Gmitruk, Warszawa 2008, s. 301 – 313; Eadem, Z działalności Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” na Podlasiu w latach 1918-1939, „Rocznik Naukowy Instytutu Wychowania Fizycznego i Sportu w Białej Podlaskiej” 2000, T. 7, s. 221 – 226.

W publikacjach obojga autorów dostrzeżono wspomniany wyżej dorobek wydawniczy „Sokoła”. Chodzi tu nie tylko o publikowaną na stronach LCDHS publikację „Stanica. Jednodniówka poświęcona prezesowi Związku Sokolstwa Polskiego, druhowi Adamowi Zamoyskiemu w dniu jego imienin 24 grudnia 1929 roku”, ale też udostępnianą dzisiaj jednodniówkę zatytułowaną: Pamiętnik Klubu Sokołów w Lublinie. Jednodniówka Lubelskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, Lublin 1922, ss. 26. Wydaje się, że ta druga ma sporą wartość á propos  dziejów lubelskiego „Sokoła” przed 1918 rokiem. Jednodniówka ukazała się drukiem w maju 1922 roku. W artykule wstępnym jest mowa o tym, że „W dniach czerwcowych (4 i 5) w Lublinie zgromadzą się drużyny sokolstwa z całego kraju”. Sam przebieg zlotu post factum bogato relacjonował „Głos Lubelski”, a autorom broszury wypadało tylko dodać w roli dodatkowego podtytułu uwagę:Na pamiątkę I-go Dzielnicowego Zlotu Sokołów w Lublinie. Skoro z oczywistych powodów nie mogli pisać o samym zlocie, skoncentrowali się na skomplikowanej przeszłości lubelskiego „Sokoła” (krótkiej działalności legalnej w roku 1905/6, aktywności konspiracyjnej, delegalizacji, niełatwych prób rewitalizowania funkcjonowania). Przekonuje do tego zasadnicza treść broszury, na którą składają się następujące teksty: Sokół w Lublinie przed wojną (s. 4-5). Ważne, że autorem tekstu jest dr Adam Majewski – pierwszy prezes TG „Sokół” w Lublinie. O Sokole konspiracyjnym (s. 6-7) wspominał zaś Antoni Radzikowski, v-prezes Okręgu Lubelskiego i były prezes Sokoła Konspiracyjnego. Garść wspomnień o Sokole lubelskim pod okupacją austrjacką (s.-18) zamieścił z kolei Ryszard Wojdaliński, były prezes „Sokoła” Lubelskiego.

Warto zapoznać z tymi tekstami z kilku powodów: są ważne dla poznania początków zorganizowanego sportu w Lublinie, pochodzą z wiarygodnych źródeł i stanowią syntezę kilkunastoletniej działalności lubelskiego „Sokoła” i pokazują wreszcie wspomnianą wyżej wyjątkową dbałość TG o zachowanie własnych tradycji. Zapraszam do lektury!

Pamietnik-Zlotu-Sokolow-w-Lublinie-1

Pamietnik-Zlotu-Sokolow-w-Lublinie-2

Rodzicielskie kroniki sportowej kariery Arkadiusza Onyszko

 

Arkadiusz Onyszko (ur. 1974 w Lublinie) karierę bramkarską rozpoczynał w „Lubliniance” u progu lat 90. XX wieku. Odkrywcą jego talentu był Jan Puchala (patrz, poniżej), co potwierdza skan karty pocztowej, jaką piłkarz wysłał trenerowi z Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 r.  Udział w tych wyjątkowych zawodach czyni z Pana Arkadiusza członka relatywnie nielicznej, a mocno prestiżowej i szacownej z wielu powodów grupy lubelskich olimpijczyków. Nie jest to jedyny powód zainteresowania karierą sportową zawodnika wielu klubów piłkarskich Polski i Europy, który bez wątpienia miał spore i niekwestionowane osiągnięcia (w r. 1990 wywalczył z reprezentacją Polski brązowy medal mistrzostw Europy w kategorii U-16 oraz srebro na wspomnianej olimpiadzie!). Rozwój sportowy zawodnika nie był, rzec można, linearny i systematyczny, a w końcu przerwały go problemy zdrowotne.

Arkadiusz Onyszko dał też powody do śledzenia jego innych aktywności. Stało się tak głównie za sprawą książki – autobiografii piłkarza „Fucking Polak. Nowe życie” (polska wersja językowa z r. 2016). Szczęśliwie w chwili obecnej nie ma żadnych podstaw, żeby o Panu Arkadiuszu mówić w kategoriach osoby kontrowersyjnej czy w jakikolwiek sposób prowokującej. W trakcie ostatnich ME w piłce nożnej dał się poznać, jako znakomity ekspert duńskiego futbolu, trenuje i wychowuje młodszych, organizuje sport etc.

Historyk sportu może jednak powiedzieć, że analizując dokonania i postawy tego sportowca ma do dyspozycji wyjątkowo bogaty materiał źródłowy (liczne doniesienia medialne, wywiady, autobiografia). Liczba tych świadectw nie przekłada się jednak na ich, jakość, bo w przypadku każdego z nich mówić można o pewnej ułomności (do wiarygodności „Fucking Polak” podchodzę ze sporym krytycyzmem…). 

Zupełnie inaczej traktować należy prawdziwie oryginalny materiał źródłowy, który o Panu Arkadiuszu nie opowiada najpewniej w sposób chłodny i wyrachowany (czytaj: obiektywny), ale z pewnością szczery i ze wszech miar autentyczny. Dzięki uprzejmości Pana Jana Puchali udało nam się dotrzeć do specyficznych memuarów z detalami ilustrujących karierę sportową wychowanka „Lublinianki”. Poniżej prezentujemy skany rodzinnej kroniki autorstwa rodziców Pana Arkadiusza, Pani Anny i Pana Zdzisława, którzy z wielką pieczołowitością, skrupulatnością i systematycznością dokumentowali nie tylko sportowe życie swojego syna. Tych dwu tomów fotografii i wycinków prasowych nie można oceniać w chłodnej perspektywy historyka eksponując takie kryteria jak wiarygodność, kompletność etc. Nie sposób przecież zapominać o tym, że w długoletnim i żmudnym procesie gromadzenia najróżniejszych informacji mnisiej pracy towarzyszyła i podsycała chęć do niej ogromna miłość rodziców do syna. Uczucie to często mieszało się zresztą z podziwem, dumą, zatroskaniem, smutkiem i radością. Rodzicielskie kroniki Arkadiusza Onyszko opowiadają, zatem nie tylko o wybitnym sportowcu, ale często i jednoznacznie o rodzicach sportowca. Stanowczo nierozważnie, śledząc kariery gwiazd sportu, zapomina się o nich, bagatelizuje i marginalizuje. Niechże, zatem ten materiał stanie się formą oddania szacunku rodzicom wybitnych sportowców. Nigdy i z żadnego powodu nie wolno o nich zapominać!

Ogromny szacunek dla Państwa Onyszków za zgodę na digitalizację tych wyjątkowych materiałów!         

Dariusz Słapek

Skan-21072712030

T.-1a-cal

T.-1b-cal

T.-1c-cal

T.-1d

T.-1e-cal

T.-1f-cal-komp

T.-1g-cal

T.-1f-cal-komp

T.-1h-cal

T.-1i-cal

T.-1j-cal

T.-1k-cal

T.-2a-cal

T.-2b-caal-kom

T.-2c-cal-kom-96

t.-2D-CAL-90-k

t.-2E-CAL-kom

T.-2f-cal-kom

T.-2g-cal

T.-2h-cal

T.-2i-cal

T.-2j-cal

Sportowy żywot Jana Puchali

Sukces sportowy, który stanowi końcowy efekt długotrwałego procesu szkoleniazwykle znajduje wielu ojców. W rozłożonym w czasie ciągu różnorodnych zdarzeń i działań prowadzących do dostrzeganego/docenianego powszechnie dokonania relatywnie rzadko sięga się przy tym do sportowych juweniliów. Łatwiej wskazać i doceniać tych, którzy w istocie szlifowali, dopieszczali, wymuskali i wycyzelowali…  Jeszcze rzadziej publicznie sięga się sportowych początków i korzeni w odniesieniu do zawodników, których kariery nie stanowiły nieprzerwanego pasma sukcesów, a oni sami nie stawali się bohaterami pierwszych stron gazet. Jeśli w próbie oceny tego zjawiska szukać jakichś racjonalnych kryteriów to raczej próżno przywoływać ideę sprawiedliwości. Łacniej przywoływać ignorancję, bo to właśnie niewiedza ogranicza postrzeganie „stawania się sportowcem” jedynie do powtarzalnych ćwiczeń fizycznych.  Nakazuje przy tym pomijać wagę niezwykle istotnego wychowania, wskazywania określonego systemu wartości i wzorców godnych naśladowania. Dobry trener czy instruktor staje się poniekąd surowym i sprawiedliwym ojcem sportowca.

Sądzić można, że na to miano zasłużył Jan Puchala, nauczyciel wychowania fizycznego, trener-wychowawca i organizator sportu. Od wielu lat związany jest z „Lublinianką”, ale swoje pasje sportowe realizował również lubelski wizytator do spraw wychowania fizycznego i sportu szkolnego. Poniżej prezentujemy przygotowany przez Niego rodzaj sportowego curriculum vitae oraz dokumenty, które mogą okazać się istotne dla historyków lubelskiego sportu szkolnego.     

Jan Puchala, nauczyciel, trener piłki nożnej, ur. 26 X 1943 r., absolwent Studium Nauczycielskiego Gdańsk – Oliwa w 1965 i Akademii w Wychowania Fizycznego w Warszawie (1972 r.).

Z Lublinem jestem związany od 1 września 1967r., jako nauczyciel w-f, najpierw w SP 36, a od 1. IX. 1969 r. w Zespole Szkół Zawodowych nr 1. przy ul. Długosza w Lublinie.

Jako pasjonat  piłki nożnej i lekkiej atletyki szukałem boiska, gdzie możliwe byłoby prowadzenie zajęć sportowych. Oglądając stadion WKS „Lublinianka” zauważyłem, że na stadionie jest bieżnia, skocznia i rzutnia, gdzie można prowadzić lekcje w-f i SKS.

Zgłosiłem propozycję współpracy mojej szkoły z WKS „Lublinianka”: w zamian za korzystanie z obiektu uczniowie będą pomagać w sprzątaniu po meczach piłkarskich i imprezach sportowych. Dzięki temu uczniowie mogli w bliskiej odległości od szkoły uprawiać sport: piłkę nożną na boisku treningowym i lekkoatletykę na stadionie.

W efekcie, stopniowo szkoła nasza staje się szkołą sportową w wielu dyscyplinach:piłka nożna, LA, koszykówka, piłka ręczna, ciężary. Dzięki poparciu dyrektora szkoły Henryka Frydeckiego (pasjonata sportu) – już w 1970 r. na 600 uczniów – 130 czynnie uprawiało sport. Przyniosło to szkole sukcesy we współzawodnictwie sportowym szkół średnich.

W 1982 r odchodzę z pracy w Zespole Szkół Mechanicznych do Kuratorium Oświaty i Wychowania na stanowisko wizytatora do spraw wychowania fizycznego i sportu szkolnego. Zdobyte doświadczenie w szkole i w klubie WKS „Lublinianka” upoważniło mnie do opracowania poniższych dokumentów:

1. Zadania dla szkół w zakresie w-f i sportu szkolnego i rekreacji 1982 r. (patrz poniżej, D.S.)

2. Ocena stanu wychowania fizycznego i ochrony zdrowia młodzieży szkolnej. (patrz poniżej, D.S.)

3. Kierunki i zadania dla szkół w zakresie w-f, sportu, turystyki i rekreacji 1983 r.

Byłem inicjatorem powstawania klas sportowych z piłki nożnej, ręcznej, pływania.  W 1984 r. organizowałem Studium Nauczycielskie Wychowania Fizycznego i podjąłem pracę w tym Studium od 1 IX 1984 r. Prowadziłem tu zajęcia z gier sportowych – piłka nożna, piłka siatkowa, gry i zabawy, gimnastyka. Studium WF przez lata 1984 -1992 wykształciło wielu znakomitych nauczycieli, trenerów i instruktorów piłki nożnej. Wielu z nich osiąga wspaniałe sukcesy i wychowuje reprezentantów w różnych dyscyplinach sportowych.

100 lat WKS i KS „Lublinianka”. 50 lat współpracy i pracy nauczyciela i trenera piłki nożnej mgr Jana Puchali.

1 września 1969 r. rozpoczęcie pracy w Zespole Szkól Zawodowych nr1 przy ul J. Długosza, jako nauczyciel w-f i pierwsze kroki do WKS (o początkach współpracy patrz wyżej, D.S.). W 1970r. otrzymuję legitymację działacza WKS „Lublinianka”. 1972 r kończę kurs instruktorski piłki nożnej. W roku 1973 rozpoczynam pracę na pół etatu, jako instruktor i obejmuję grupę juniorów młodszych. Większość zawodników to  uczniowie mojej szkoły. Szkoła szybko staje się sportowa w wielu dyscyplinach  – w piłce nożnej, koszykówce, piłce ręcznej ciężarach, dżudo, LA. Przyniosło to szkole sukcesy we współzawodnictwie sportowym szkół średnich.

Osiągnięcia szkoły w piłce nożnej:

Rok szkolny 1970/1971, I miejsce m. Lublina i województwa

Rok szkolny 1971/1972, I miejsce m. Lublina i województwa

Rok szkolny 1972/1973, I miejsce we współzawodnictwie  szkół  zawodowych m. Lublina.

1973/ 1974, III miejsce,

1974/ 1975, I miejsce m. Lublina i województwa

1975/ 1976, I miejsce m. Lublina i województwa

1976/ 1977, I miejsce

1977/ 1978, III miejsce

1978/ 1979, III miejsce

1979/ 1980, III miejsce

1980/ 1981, I miejsce m. Lublina i województwa

1981/ 1982, III miejsce.

Osiągnięcia w piłce nożnej WKS „Lublinianka” w latach 1974 – 1990.

4 razy mistrzostwo Lublina w kat. młodzików,

3 razy II miejsce, 2 razy III miejsce,

2 razy I miejsce juniorów i 2 razy drugie

Na spartakiadzie Klubów Wojskowych  IV miejsce w  1989 r. we Wrocławiu.

Zadaniem moim, jako trenera było przekazanie z każdej szkolnej grupy do grupy juniorów 4-5 wyróżniających się zawodników.

Byli wśród nich reprezentanci Polski: Sadowski, Kamiński, Onyszko, Kobyłka, Poleszak. 

Trenerzy pracujący  „Lubliniance” w latach 1973 -1990 z grupami młodzieżowymi:

Stanisław Cybulski, Jerzy Mac, Lech Kowalczyk, Jerzy Popek, Jan Puchala, Jerzy Rejdych, Janusz Rychcik, Wiesław Rafalski, Leszek Wójcik, Stanisław Żołnierowicz, Czesław Żurawski.

Trenerzy pracujący w „Lubliniance”, którzy ukończyli moje Studium Nauczycielskie SN-WF:  Marek Wawer, Grzegorz Białek, Dariusz Winiarczyk.

Wyróżniający się zawodnicy, z którymi prowadziłem zajęcia w  WKS „Lublinianka”:

Błachowski Robert, Budzyński Włodzimierz, Chmielewski Piotr,  Długosz Piotr, Cybulski Ireneusz, Cybulski Sylwester, Gębka Sławomir,  Goździółko Marcin, Gołaciński Sławomir, Kamiński Jarosław, Kamiński Piotr, Kamiński Waldemar, Kalicki Andrzej,  Kozioł Piotr, Kobyłko Piotr, Krupa Piotr, Kłos Piotr, Onyszko Arkadiusz, Osoba Grzegorz, Ośko Zbigniew, Poleszak Grzegorz, Papiewski Andrzej, PowagaDariusz, Powaga Tomasz, Przybylski Piotr, Pękala Krzysztof, Piekutowski Adam, Ligenza Jacek, Mełgieś Jerzy, Furmańczyk Dariusz,  Szabłowski Mirosław, Skrzeczkowski Artur, Sadowski Marek, Skomorowski Jarosław, Szmit Radosław, Sachajko Dariusz, Winiarczyk Dariusz, Wszoła Arkadiusz, Wojdat Piotr, Tomaszewski Piotr, Zych Zbigniew, Kalinowski Krzysztof.

Dokumenty

Jan-Puchala-dokumenty-111

Fotografie

fotografie-Jan-Puchala-skompresowany-strony-1-11-1

Halina Jarnuszkiewicz – sportowiec – bohater

W zamieszczonej na stronie LCDHS publikacji dotyczącej Janiny Bystrzyckiej, Mistrzyni Polski w biegu na przełaj kobiet, ledwie odnotowano nazwisko innej związanej z Lublinem zawodniczki. Oto w mistrzowskim biegu na dystansie 1300 m, który odbył się 26. IV. 1931 r. w Lublinie zwyciężyła reprezentantka Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół Kozłówka”, ale na najniższym stopniu podium stanęła wtedy Halina Jarnuszkiewicz z „Unii” Lublin. 

Istnieją co najmniej trzy powody, aby urodzonej w Lublinie sportsmence poświęcić, o ile to możliwe, więcej uwagi. Po pierwsze, badania dziejów sportu lubelskiego  w okresie międzywojnia są w stanie niemal embrionalnym, a poza tym jakakolwiek informacja o jakimkolwiek sukcesie lubelskich zawodników pozbawia nam kompleksów i osłabia przekonanie o zaściankowości lokalnego sportu. Warto też zwrócić uwagę, że generalnie sport wspomnianego okresu jest rodzaju męskiego. W tym ogromnym skrócie myślowym mieści się refleksja zarówno na temat wyjątkowej dominacji w ówczesnym sporcie, wszystkiego, co męskie, jak i, co logiczne, mocno zmaskulinizowanego charakteru źródeł do badań nad dziejami tego fenomenu. Wydaje się również (to po trzecie), że Pani Halina była postacią na tyle nietuzinkową, iż nie sposób ograniczyć się jedynie do jej aktywności i osiągnieć z obszaru sportu. W tym względzie zresztą prasa nie informuje o innych dokonaniach Haliny Jarnuszkiewicz, a ona sama także się nimi nie w jakiś sposób nie chwaliła.

Nie wspomina o nich we własnoręcznie napisanej relacji-wspomnieniach (całość relacji patrz pdf: Halina Jarnuszkiewicz 420 WSK). W sporządzonym w dniu 1 marca 1994 roku, liczącym ledwie cztery strony tekście, napisanym na maszynie i uzupełnianym ręcznie wykonanymi notatkami, nie sposób było pomieścić wszystkiego, co do wyjątkowości i wielkości dokonań Haliny Jarnuszkiewicz jednoznacznie przekonuje. Dla historyków lubelskich ważny jest pierwszy akapit relacji (przytaczam ją korzystając ze zdigitalizowanych zbiorów Fundacji Generał Marii Wittek, którą  powołano do istnienia w listopadzie 1996 r. w trakcie I Zjazdu Kombatantek w celu gromadzenia i opracowywania materiałów źródłowych dotyczących wojennej służby Polek).

Tablica upamiętniająca Marię Wittek na ścianie domu przy Al. 3 Maja 2 w Warszawie, gdzie mieszkała w l. 1929–1975, patrz szerzej: https://repozytorium.umk.pl/bitstream/handle/item/5113/MWD%2C%20Raport%20FGEZ.pdf?sequence=1 ; https://kpbc.umk.pl/dlibra/publication/180228/edition/182686/content  oraz raport
 M. Wiśniewska-Drewniak, Fundacja Generał Elżbiety Zawackiej. Archiwum i Muzeum Pomorskie Armii Krajowej oraz Wojskowej Służby Polek – raport z badania terenowego (patrz: https://repozytorium.umk.pl/handle/item/5113)

 „Jarnuszkiewicz Halina, ps. „Hala”, ur. 17. XII. 1910 r. w Lublinie, córka Synezjusza Tomasza i Heleny z Jarnuszkiewiczów Jarnuszkiewicz. Ojciec inżynier-chemik, wicedyrektor cukrowni Lublin. Ukończyłam w Lublinie gimnazjum państw, żeńskie im. Unii Lubelskiej, a następnie w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – filologię romańską, uzyskując w 1934 r. dyplom magistra filozofii. Jednocześnie pracowałam w sekretariacie KUL oraz udzielałam korepetycji.

Od sierpnia 1935 r. przenosimy się do Warszawy, gdzie dostaję pracę w Kuratorium Okręgu Szkolnego Warszawskiego. Mieszkamy wówczas na ul. Koszykowej 17 /róg Natolińskiej/, a następnie od czerwca 1939 r. – na ul. Asfaltowej 11. W Kuratorium pracuję do 6.XII.1939 r. tj. do czasu kiedy zarządzeniem niemieckich władz okupacyjnych większość pracowników została zwolniona. Wybuch wojny zastaje mnie w Warszawie”.

Słowa pani Haliny – á propos Jej sportowych losów – potwierdzają jedynie, że w zawodach z 1931 roku istotnie wziąć udział mogła jako 21-letnia studentka romanistyki w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Może tylko nieco dziwić, dlaczego nie startowała wtedy w barwach lubelskiego AZS, skoro niejednokrotnie do klubu wstępowali nawet uczniowie lubelskich szkół średnich. Być może decydowała o tym renoma „Unii”, której sportowa jakość stała pewnie nieco wyżej ponad możliwości sportu akademickiego. Nie sposób postać p. Haliny odnaleźć i wskazać na fotografii ze startu do biegu kobiecego na przełaj o mistrzostwo Polski w Lublinie w 1931 r.

Fot. za: Raz Dwa Trzy! nr 3 z 5.05.1931 r. s.3.

Nie mamy pewności, czy Pani Halina kontynuowała swoją karierę sportową po sukcesie 1931 roku. Wydaje się to dość prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że pochodziła z rodziny, w której sport otaczano swego rodzaju kultem. Dowodzi tego biografia młodszej siostry Haliny, Marii Jarnuszkiewicz, ps. „Marysia”, urodzonej 11. 12. 1912 r. w Lublinie. W relacji pozostającej również w zbiorach Fundacji Generał Marii Wittek Maria napisała o sobie: Maturę uzyskałam w Państwowym Gimnazjum Żeńskim im. „Unii Lubelskie” w 1931 r. Studiowałam następnie w Centralnym Instytucie Wychowania Fizycznego w Warszawie, który ukończyłam w 1934 r. Przez następne dwa lata pracowałam w CIWF jako asystent. W 1945 r. w lutym podjęłam równocześnie pracę nauczyciela wychowania fizycznego w Żeńskim Gimnazjum im. Cecylii Plater-Zyberk, a wieczorami prowadziłam gimnastykę w Wojskowym Ośrodku Wychowania Fizycznego. Od roku 1946 zrezygnowałam w zajęć w CIWF przyjmując pełny etat nauczycielski w szkole, gdzie pracowałam do chwili wybuchu wojny w 1939 r. (całość relacji patrz pdf: Maria Jarnuszkiewicz 421 WSK)

Poniżej podaję link do arcyciekawej relacji Haliny Jarnuszkiewicz znajdującej się w zbiorach Archiwum Historii Mówionej. Powstała ona w Warszawie 28 kwietnia 2010 roku: https://www.1944.pl/archiwum-historii-mowionej/halina-jarnuszkiewicz,2075.html Patrz też: https://www.1944.pl/powstancze-biogramy/halina-jarnuszkiewicz,13153.html    Wspomnienia, nagrane i spisane przez Danutę Wolak, mogą okazać się inspiracją do  napisania scenariusza wojennego thriller’a (to jedynie gwoli zachęcenia do lektury ludzi młodych!!!). Dość jednak powiedzieć, że dokonania rodowitej lublinianki przed, w trakcie (Krzyż Waleczny nadany 21 sierpnia 1944 r.!) i po powstaniu warszawskim stały się podstawą do przyznania Jej przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Bronisława Komorowskiego Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Uroczystość odbyła się w dniu 100. rocznicy urodzin jubilatki a aktu dekoracji dokonał Ekspert w Kancelarii Prezydenta RP Pan Waldemar Strzałkowski (fot. poniżej).

Halina Jarnuszkiewicz h. Lubicz zmarła 3 kwietni 2011 r. i została pochowana na cmentarzu na Powązkach (kw. 293, rząd 2, mjsc. 8). 

Dariusz Słapek

Jarnuszkiewicz_Halina_420_WSK

Jarnuszkiewicz_Maria_421_WSK