Dariusz Słapek

HISTORIA SEKCJI RUGBY W KS „BUDOWLANI” LUBLIN

13 lutego 2025

Autor: Maciej Powała-Niedźwiecki

I. Trudne, choć miłe początki (sezon 1975-1976)

Na początku 1975 r. na bazie Klubu Sportowego „Spójnia” LSM (Lubelska Spółdzielnia Mieszkaniowa) powstał Klub Sportowy „Budowlani”. Założono dwie uznawane wtedy za nieco ekstrawaganckie sekcje… kajakową i rugby. Inicjatorem powstania sekcji rugby był przybyły z „Lechii” Gdańsk Leszek Naskręt, który objął funkcję sekretarza.
W ramach „politycznego zlecenia” ówczesnego resortu budownictwa otrzymał zadanie stworzenia solidnego klubu sportowego w Lublinie. Wyraził zgodę, ale postawił warunek, że w klubie musi istnieć sekcja rugby.

W Kurierze Lubelskim z 4 kwietnia 1975 r. ukazało się ogłoszenie: W najbliższy poniedziałek (7 kwietnia – dopisek MPN) w siedzibie klubu sportowego „Budowlani”, ul. Grażyny 11 (LSM) odbędą się dwa zebrania poświęcone nowym sekcjom: rugby (godzina 16) i kajakowej (godzina 18). Podczas pierwszego zostanie wyświetlony film z meczu rugby: Polska – Holandia. Kandydaci do obu sekcji mile widziani. Poniżej znaleźć można drugą informację dotycząca już tylko tworzącej się sekcji rugby. Trenerem sekcji rugby
w „Budowlanych” został Jan Jagieniak, reprezentant Polski, aktualnie kapitan stołecznego AZS. Do czerwca będzie dojeżdżał z Warszawy na zajęcia, a później ma prawdopodobnie na stałe zamieszkać w Lublinie
. W tym zebraniu uczestniczył Wiesław Piotrowicz, który tak je zapamiętał: Zaczęło się wszystko od ogłoszenia w „Kurierze Lubelskim” o nowej sekcji sportowej w nowym klubie, które przeczytaliśmy z moim kolegą z dzielnicy Marianem Florkiem. Ponieważ, jak większość młodych chłopaków w tamtych czasach, bardzo lubiliśmy sport, zdecydowaliśmy się pojechać na zebranie organizacyjne. Odbyło się ono na LSM przy ulicy Grażyny w pomieszczeniu chyba jeszcze „Spójni” Lublin. Z zebrania pamiętam dwie osoby, pana Leszka Naskręta, wtedy sekretarza klubu, który opowiadał o sprawach organizacyjnych i Krzysztofa Mikiciuka, byłego zawodnika „Mazovii” Mińsk Mazowiecki, który z kolei opowiadał o dyscyplinie, o której nie mieliśmy pojęcia. Pokazał nam piłkę do rugby, chyba jeszcze ośmiołatówkę i koszulkę meczową. Tę koszulkę pamiętam do dziś, bo wzbudziła we mnie lekkie przerażenie, była uszyta z płótna żaglowego, była duża i ciężka[1].
Z kolei Krzysztof Mikiciuk, który demonstrował potencjalnym zawodnikom rugbowe artefakty , a potem prowadził z nimi pierwsze treningi tak wspomina początki sekcji: Zaczął się kolejny etap mojego życiorysu, jako „młodolatek” rozpocząłem zajęcia – treningi w roli trenera w „Budowlanych” Lublin z nowymi adeptami rugby. Tak, tak, dla nieświadomych to ja pierwszy po latach przerwy od 1962, gdy przestał istnieć AZS Lublin, rzuciłem owalną piłkę na lubelskie boisko. Tak, tak, to ja pierwszy nauczałem techniki i zasad gry w rugby tych nowych adeptów w „Budowlanych” Lublin. Nie miałem czasu na spotkanie z ojcem, gdyż przyszedł na „Marakanę” w czasie zajęć – treningu”[2]. Pierwsze treningi odbywały się na dawnym boisku piłkarskim „Spójni” przy ulicy Zana, gdzie dzisiaj wznosi się budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Na pierwszym treningu była jedna piłka, kilkudziesięciu ćwiczących i podających sobie tę jedyną „ośmiołatówkę”w kółeczku. Później piłki były już dwie i postęp polegał na podawaniu ich


[1] Powała-Niedźwiecki, 45 lat rugby w Klubie Sportowym „Budowlani” Lublin, 2020, s. 461. Z ironią „Marakaną” nazywano ówczesne skromne boisko treningowe.

[2] Tamże, s. 453.

Zobacz także: